niedziela, 8 lutego 2015

PRZEJECHAĆ SIĘ PO KUSPICIE

KUBA BANASIAK na swoim blogu m.in. napisał

Pod koniec listopada ukazała się książka Koniec Sztuki Donalda Kuspita (co znamienne - wydanie polskie jest pierwszym w Europie), otwarto także wystawę Nowi Dawni Mistrzowie (Pałac Opatów w Oliwie – oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku, do 15 lutego 2007). Wystawa jest zła, a książka demagogiczna i dyletancka, jednak w tym wypadku zasadnym staje się pytanie - pisać o tych wydarzeniach - czy nie? Jest to wszak oczywisty, a jednocześnie niezwykle trujący dla przeciętnego odbiorcy sztuki szwindel. Z drugiej strony - czy skrytykowanie tak rozległego kuriozum możliwe jest w sposób inny, niż rozprawą o objętości sięgającej objętości Końca Sztuki? Nowi Dawni Mistrzowie nie są przecież zwykłą wystawą - to cała filozofia, która odrzuca sztukę zapoczątkowaną - w ujęciu Kuspita - przez koncepcje Duchampa. Kolejny pamflecik czy zjadliwy felieton jest wobec takiego potwora bezsilny. Tu trzeba wytoczyć cięższe działa i przejechać się po Kuspicie dwustustronicowym walcem merytorycznej argumentacji.” ŹRÓDŁO

Donald Kuspit

Słowacki napisał w liście do matki: „Byłem na przyjęciu. Zebrali się goście. Mickiewicz czytał wiersze, Chopin grał. Strasznie się wynudziłem”
Strasznie się nudzę czytając teksty polskich "znawców" sztuki. I zmuszam do powagi czytając ich wynurzenia, będące wyrazem głębokiej chęci zaistnienia za wszelką cenę.  
Jak ktoś mało ważny może zaistnieć w oceanie internetu? Najlepiej przez dowalenie w pysk komuś znanemu, mającemu ugruntowaną pozycję. Ot, jak nieszczęsny M. B., który napisał "dupek Herbert" albo inny mizerota, kreślące wiekopomne zdanie " Słuchanie wysilonej gitary Santany odbieram jak wizytę u dentysty piłującego mi szczękę wysokoobrotowym wiertłem  - żadna przyjemność.

Czytając współczesną prozę polską, oglądając polskiej filmy i seriale, mam wrażenie iż znalazłem się w kulturowym skansenie, w kręgu nietwórczych a pretensjonalnych epigonów kogoś, czegoś... 
Napisałem ongi, iż we współczesnej literaturze polskiej - poza komercyjnym gównem z gatunku "co by tu napisać?" - nie ma ani jednej książki intelektualnej. jednego pisarza-intelektualisty poza Januszem Głowackim i Adamem Czerniawskim
Napisałem też "Czytając z bólem zębów "nowożytną" literaturę polską tworzoną po 1991 roku, mam nieodparte wrażenie, iż współczesny polski pisarz to taki, który wprawdzie nie ma poglądów, intelektu ni talentu, ale za to wie z kim warto się przespać i ma znajomych tam, gdzie ich się mieć opłaca."
W kontekście materiału piśmiennego Jakuba Banasiaka powyższe uzupełnię: I wie, że najwięcej szumu wokół siebie narobi ten, kto ważniejszemu od siebie, publicznie narobi na łeb. 

Jak to było? "Tu trzeba wytoczyć cięższe działa i przejechać się po Kuspicie dwustustronicowym walcem merytorycznej argumentacji.” 
Właśnie - "przejechać się." I tylko mi tej "merytorycznej argumentacji" zbrakło na magazynie Pana Banasiaka.

Sławomir Majewski

POWRÓT DO MAGAZYNU LITERACKIEGO