poniedziałek, 25 maja 2015

Rezystory

MACIEJ FILIPEK




EPOKA BRĄZU


Orzechy. Na dębowym stole
są więc półkule mózgowia.
Dużo jest mózgowych półkuli,
izba myślicieli. Zaiste.
Dwubiegunowa depresja w podłodze.

Otóż z bujanego fotela do kołyski sięga ręka.
Za oknem widok bardzo jest klasyczny;

płot się chwieje, kogut dziób otwiera na płocie,
kot, dzban. Jak zwierzę nie strąci
albo chwiejność płotu,
mleko wleją w naczynie.
Na mleku się zetnie,
Warstwa ścięta o świcie w kałużach.

Tak. Tyle.



ESKULAP


Panienko, po atropinie
masz szerokie źrenice.

Zupełnie jakby cię kochał
chłopak przed wyjściem.

Masz źrenice szerokie,
ściągnij więc buszka, nikt nie pozna.

No i już,
no i brawo,
mgła ci podgryza gardło.




GOLGOTA


O, jeju.
Ale, czy jeju, to jest synek Boga?

Już się do Boga nie modlę,
bo Bóg nie ma siły i nie ma mocy sprawczej.

Dziś siedząc naprzeciw siebie
uświadomiłem to sobie.

A archeolog omiata czaszki trupów,
jest ich całe mnóstwo w salonie fryzjerskim.
W salonie Joanna czaszki trupów omiata archeolog.

Jeden trup jest życzliwy drugiemu trupowi
i na odwrót. Trzeci trup wyczytuje wszystkie litery
ze wszystkich gazet na stoliku.

Nic już nie zostało dla mnie oprócz obrazków.
Reszta czeka na swoją kolej, nie zna się reszta
albo udaje przede mną. To prawdziwy spisek.

Usiądziemy wszyscy, spokojnie. Usiądziemy.
Pani archeolog zmiecie pył z kości płaskich
i dowie się wiele nauka od trupów.
I trupy zapłacą za wiadomości nauce archeologii.



ALIBI


Przez dwa dni,
a w dzień pierwszy,
a i w dzień drugi nie było mnie wcale,
(a może wdzieńpierwszyidrugibyłemtylkodoćwierci)

piłem alkohol.
Piłem morze alkoholu.
Ocean, rzekę, jezioro
i ze szklaneczki piłem,
a jakże!

i chciałem zapytać swoją wątrobę,
ile ty wytrzymasz gruczołko.
A ona daje odpowiedź brzydko pachnącą.
To podstępy tak pachną brzydko.

Nie będzie mnie też dnia trzeciego,
tak na suplement dwóch dni poprzednich.
Tak na post scriptum.
Najbardziej bolesnego dnia, spośród trzech dni,
będę się odradzał,
od ćwierci jest już jakiś początek.



ZBŁĄKANEJ DUSZCE


Piło się i widziało dziwną osobę.
A to była godzina straszna,
a to godzina duchów była
i po niej wszystkich świętych
następowało.

I stanęło w drzwiach,
ale zbyt pijanym się było,
żeby porozmawiać z tym,
co w drzwiach stanęło.

Więc się rozpłynęło jak chmurka
ściągnięta z okazjonalnego papieroska,
bo piło się.

I ciężko powiedzieć,
czy to też przypadkiem nie było
jakieś upomnienie senne,
żeby pójść i odpalić zdrowaśkę
za duszkę, co była jak chmurka
z papieroska zupełnie okazjonalnego.
Bo piło się.




.