piątek, 12 czerwca 2015

Nieznane Jutro Poszukiwaczy Słów










Tyle nas łączy, ile nas dzieli. Dzieli nas jedynie odległość, a łączy nas bardzo wiele. Jest to: czas buntu i czas łagodności. Jest wiara i nadzieja, jest miłość. I jest „Pora zdumienia”. Też wierzę w ósmy dzień tygodnia, w którym poszukuje się spełnień. A nawet i moje zdumienia pojawiają się czasem w soboty. Codzienności i święta same nas odnajdują w paroksyzmie trwania. Pomiędzy tym wszystkim są: złudzenia, przybliżenia, oczekiwania, szukania i odnajdywania. Jest życie, a życie … jest zagadką. Bolesną zagadką, na którą prawdziwe i głębokie odpowiedzi mogą znaleźć tylko poeci.

Zanurzyłem się w poezję tak czystą jak źródlana woda. „Pora zdumienia” Pawła Kuszczyńskiego wywołuje u mnie taką oto refleksję. Bowiem poeta zdumiewa się w sposób śnieżnobiały, dziewiczy, zdumiewa się nienazywalnym i niedotykalnym, zdumiewa się pięknem i chwilą. Doznaniem się zdumiewa. Zauważa, dostrzega i składa w ofierze. Poeta dotyka miejsc, a miejsca tkwią w nim i stają się nim – odwzajemniają się, za dawną obecność. Tak – tak silna jest ta obecność. I trzeba z tym zdumieniem rozmawiać, obłaskawiać go, zgłębiać, wnikać weń całym, darowanym przez lata - Jestestwem.

Paweł Kuszczyński jest autorem 12 książek poetyckich, z których ostatnio wydana, w 2012 roku, nosi tytuł „Pora zdumienia”. To bardzo dobry tytuł. Oddaje ten klimat, nastrój i atmosferę, która towarzyszyła Twórcy. Oddaje ducha zaklętego w tym słowie. W zasadzie czytając wiersz za wierszem odczuwam jakbym „Tam” był. Znaczy, że oddała też i mojego „ducha”. Też staję nad brzegiem morza – oniemiały, dzieje się nasycenie pragnieniem dali i miesza się z okruchami przerażenia wywołanymi tej dali ogromem. Poeta tka swoją nić, chwytam ją i daję się poprowadzić w taką właśnie krainę łagodności i doznania. Może jest to spowodowane tym, że sam tworzę w atmosferze buntu i braku zgody. Że żyję w takim świecie i chcę z niego uciec. Obłaskawiam tę antymaterię i … czuję się zmęczony. Czytając wiersze Pawła odnalazłem w sobie tożsame z losem i z niego ucieczkami – wielkie zdumienie. Dziękuję Ci – Pawle. To bezcenne.

Wcześniejszy tom Autora – „Spotkanie pragnień” zasłużenie otrzymał w 2009 roku Nagrodę Literacką XXXII Międzynarodowego Listopada Poetyckiego za najlepszą książkę poetycką roku. To nie był przypadek. Paweł Kuszczyński jest wciąż w formie. „Pora zdumienia” to dobitnie potwierdza. Tajemnicą poezji jest chyba jej potrzeba nasycenia się człowiekiem – twórcą. Wiersze się rodzą u nastolatka, kwitną w wieku średnim, ale prawdziwy wdzięk, właściwy owoc i największą mądrość wydają w wieku dojrzałym. Zatem poezja potrzebuje nas wchłonąć wraz z życiem i przeżyciem, zadomowić się w nas całkowicie do dna, aż po kres istnienia. Wiersz potrzebuje summy doznań, natłoku doświadczeń, oraz esencji refleksji z przeżytych lektur, naszych uczuć i naszych pragnień. Bez pragnień, nie odda nam owych tytułowych zdumień. Nie obdarzy nas nimi. Nie odkryje nam tej wyśnionej Arkadii.

Paweł publikował już wiersze w tak wielu miejscach, że nie trzeba tych miejsc przywoływać. Są ważne na mapie Polski poetyckiej i literackiej. Jego działalność artystyczna doznała spełnienia – za osiągnięcia w poezji i krytyce Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznał mu Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Był laureatem i innych nagród, odznaczeń, ale co najważniejsze ma zdolność nawiązania relacji z czytelnikiem, przekonania go do stanów, chwil i , wydawałoby się bardzo intymnych oraz prywatnych (jak na mężczyznę z krwi i kości) uniesień. To wielki dar, który poeta wypielęgnował, rozwinął i doprowadził do szczerego dialogu z czytelnikiem. To jego „zakrystia wtajemniczenia, gdzie słowo jest najbliżej duszy”. Autor odziera nas tam ze złudzeń i półprawd, które plączą nam życie – przekonuje, że istnienie ukrywa się w przymusie wolności… Zastanawiam się. Tak. Ten przymus jest determinantą aktywności. Burzy się w nas jak ocean. Nadchodzi sztorm. Niszczy. Potem jest ukojenie. Spokój, pora przypływu i spełnień. Słowem dojrzałość. Finalnie – „Pora zdumienia”. Tylko ona może wzniecić początek Nowego.

Nie wiem dlaczego, z taką łatwością wchodzę w świat poety. Wiem poniekąd, że tam, tak naprawdę, wejść się nie da, ale ja już tam jakoś jestem i jakoś czuję. Widzę i swój zjazd absolwentów, swój świąteczny cmentarz, widzę widok z mojego okna i wiem – jak Paweł – że życie jest większe od poszukiwanych słów …
a My, Poszukiwacze Słów … mamy więcej nadziei niż ten świat jest wart.

Tak, właśnie tak, mogę się dzielić słowem – szukając go i … pisząc . Paweł Kuszczyński dzieli się nim z wieloma ludźmi. Ludźmi, którymi życie, z kolei Jego obdarowało. Tak to odbieram sądząc po mnogości wierszy dedykowanych. A kiedy do tego są to wiersze ważne, wiem ile ona znaczą. Jaka jest ich waga oraz powaga. Jest ona potężna. Kruszy każdą skałę. Obydwaj jesteśmy absolwentami Akademii Ekonomicznych – Paweł w Poznaniu, ja w Katowicach – obecnie Uniwersytety Ekonomiczne. Dobre, stare, dostojne - uczelnie z tradycjami. Nauczono nas tam kruszyć skały, choć do dziś dziwią się skąd w nas poezja. Poezja nie zna jednak władców ani skał. Nie zna tronów, monarchów, królestw. Ma własne drogi zakażania człowieka. Pytaniem jest na ile nie potrafimy się Jej oprzeć. Paweł jest zakażony całkowicie. Jak pisałem na wstępie – stworzył poezję czystą i lirycznie uczciwą. Sądzę, że dojmująco szczere jest „Wyznanie” złożone 23 września 2010 roku naszemu wspólnemu przyjacielowi - Zbyszkowi Gordziejowi:

Zapomnieć o sobie, zgubić siebie
w miłości zaprzeczającej czasowi,
przestrzeni nieoczekiwanych obrazów.
(…)
Nadal powtarzam:
Życie jest wszystkim”

Poezja też jest wszystkim: wyrwana z ciągu zdarzeń, ze świata bez znaczeń, w odrętwieniu czekania – jak piszesz w jednym z wierszy. A życie nam ucieka. Ale my wciąż żyjemy. I pozwalamy się Jej uwieść. Tak naprawdę jednak – i to jest u Pawła najważniejsze – poezja jest mniejsza, niż nasza potrzeba bliskości drugiego człowieka.



* * *
Życie jak list wrzucony do skrzynki
pocztowej:
przed chwilą był twój,
a już przepadł, za twoją zgodą,
w innym świecie,
który ma granice z żelaza.
Wydostać go nie sposób.
Tyle płacisz by mógł zanieść
ciebie
do drugiego człowieka.

Jest w tym cała esencja i istota poezji Pawła Kuszczyńskiego, czyli poezji szukania prawdy. Tej jednej jedynej Prawdy, której nie da się odnaleźć. Tym też jest szukanie Boga. Bóg jest – zawoła. Poeta ma oto i obowiązki, nie tylko prawa. Musi uniknąć fałszu. Musi być dzielny , męski, zdusić w sobie lęk i ból i gniew. Opanować puste egzaltacje, aby w ciszy dotknąć prawdziwości, aby zakwitła w sadzie, jak wiosenna jabłoń. Aby zachwyt był zachwytem, a człowiek człowiekiem.

Wydaje mi się, że Pawłowi Kuszczyńskiemu się to wszystko udało. „Porą zdumień” przekroczył kolejny Rubikon. (ileż to już ich było, w naszym poetyckim żywocie, … no ba, a ileż ich jeszcze przed nami). „Porą zdumień” uwodzi nas wyrafinowanie i z gracją, zabiera w swój świat, który może być i twoim światem. Dzięki temu zabiegowi relacja z czytelnikiem nie pozwala odłożyć tego tomu wierszy obojętnie. Paweł pozostawia w nas swój ślad, odcisk pazura, znamię na duszy. „Ból wiedzie mnie / do poezji” wyznaje. Aż dogłębnie nas przejmuje w wierszu … no właśnie, … bez tytułu.
(ale to jakże właściwe, gdyż sam nie wiem czy zdołałbym znaleźć dlań tytuł)

Czego ja nocy nie obiecuję,
rano gubiąc przygotowaną
odpowiedź.
Ustają wszelkie rozmowy,
tylko słychać pohukiwanie sowy
wśród ruin
zamkowych.
Oczy nie uciekną odpowiedzi.
Przywołuję smak antonówek
na ściemniałych zębach,
które
utraciły biel
dzieciństwa.
Nie podzielę się
nieznanym jutrem,
jedyną wartością
jaką posiadam.
Choćby trochę godności
na resztę godzin.
Wyprostować się
na chwilę
i ujrzeć ciągle niezapisane
niebo,
które niestudzenie
ukrywa Boga.

Czyli poezja „to ciągle niezapisane Niebo”, nasze niebo – niebo poetów. Bóg milczy, a zastępy filozofów i teologów przez wieki zmagało się z tym milczeniem. Nam też go nie oszczędzono, ale my słyszymy to, czego inni ludzie nie słyszą … My słyszymy to … o czym próbujemy Wam napisać. Ale tylko próbujemy. Jedyną wartością jaką posiadamy jest nieznane Jutro. Mgliste, zimne, bezkształtne jutro Poszukiwaczy Słów …
I dlatego piszemy.

Andrzej Walter



______________________________________________________________
Paweł Kuszczyński „Pora zdumienia”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2012, s.100