środa, 3 czerwca 2015

Sławomir Majewski





Aetius Flavius

uwielbiał czas skowronka nad polem
w jezioro patrząc w las albo po prostu w niebo 
oczyma ustami palcem wskazującym o, leci!
a jeszcze lepiej w wolterowskim fotelu przy kominku
Abelarda o zbożnej biesiadzie nie wspominając
parę szczap dorzucał gładząc jej stopę
i z tym lubieżnym uśmieszkiem popołudniowego fauna
dla współlśnienia z matowymi figurkami z brązu
Roma sancta, o aeterna! recytował jej pośladkom
kiedy patrzyła w płomienie szukając rozżarzonych piór feniksa

           za oknem ktoś ostrzył kosę na sztorc
           przeciw legionom zdziczałych maków

zapytany ongi 
panie kolego czy Apulejusza Złoty Osioł
jest-li czy nie jest ową wspaniałą i niepowtarzalną...
odparł z przekonaniem niezachwianym
tak
czując pod palcami jej palce 
wiedział, że tu się Rzymy starożytności spotykają
dwa języki dwu oceanów

rzeczywistość smakuje piołunem betonów
a powroty zawsze napawają niesmakiem
jest w mieście coś pełnego rozkładu
miliony spłuczek
bez cloaca maxima na rubieżach Tybru