piątek, 7 kwietnia 2017

Klaudia Wiercigroch-Woźniak


 
Urodzona w 1983 roku. Filolog polski, członek Grupy Literackiej Gronie im. Emila Zegadłowicza (Żywiec). Publikowała na łamach miesięcznika Gazeta Kulturalna, w kurierze poetyckim PoeciPolscy.pl, e-tygodniku Literacko-Artystycznym  Pisarze.pl, Babińcu Literackim oraz w antologii Tuwimowskie klimaty (Inowłódz, 2016). Mieszka w Rajczy.





Wegetarianizm

obierając zielony groszek
zazdrościła mu formy
podobny do skulic mógł sturlać się do miejsc
niedostępnych
fallusom

czasem jej powierzchna okrywała się siateczką wodnistego miąższu
nie lubił łez sugerując jej słabo rozwinięty system mowy

musisz być różnorodna w obrębie gatunku
jednorodność jest prymitywna

on sam zamiast serca miał sercowate przedrośle




Bombardowanie w Aleppo II

świat patrzy jak ludzie uciekają z Aleppo
świat gotuje czerwony barszcz
kilka kropli upada na ziemię po czym znika w psiej ślinie
świat udaje że nie widzi szczenięcego zachowania
panierka chrzęści niczym odnóża żuka (tego dnia do barszczu podano krokiety)
pies merda gonem gdy świat przeżuwa wiadomość


 
Czat

ominęła nas wojna
kartki na mięso
nie chorowałaś na różyczkę
szczęśliwe dzieciństwo miałaś powiedział
zachorujmy na ospę zaproponował
dlaczego na ospę zapytałam
będziemy się nawzajem drapać
będzie to specyficzny rodzaj relacji, której nie zapomnimy

rozmawialiśmy na czacie mając za nic to że Rosja znowu straszy rakietami



Prognozowanie

właśnie mianowałaś mnie meteorologiem
miałam sprawdzić aktualną przydatność ciała do pożycia
a potem rozsypałaś naskórek jak w dzieciństwie kwiaty
na boże ciało mówiąc że znaczysz drogę do ołtarza z lekami
bym się nie zgubiła w labiryncie zła
później zaczęły cię drażnić nazwy przedmiotów
więc zaczęłaś nadawać im własne upierając się że to inwencja
stworzyłaś świat z kajzerki wydłubując środek i szukając piekła
gdzież to jądro ziemi szeptałaś pobożnie
a gdy się zmęczyłaś poszłaś spać nie ruszając się z fotela
nie chcę marnować czasu na podróż
dziś są burzliwe ruchy mas powietrza
zaskoczył mnie twój zgon
łapałaś jak ryba ostatnie porcje tlenu
pod paznokciami dojrzewały owoce lasu
zabrakło łez
była tylko robotyka

 

Interpunkcja żalu


zgon wywołuje zdziwienie
wędruje po orbicie gałek ocznych
aż zamienia je w skamielinę

zmarła. kropka jak grób
opłacony z góry na kilkadziesiąt lat

po pogrzebie jest stypa i mówienie o zmarłym
dobrze lub wcale

zostaję położną
wspomnienia jak ciąg fibonacciego
odbieram z rodzących szaf
a śmiech zrywa boki



Miesiąc korzystnych warunków do życia

charyty po zimie zrzuciły futra
pogęgują wesoło
czyszczą pióra i dzioby
w witrynach sprawdzają upierzenie oczu
matki facebookowe tłoczą się w parkach
karmiąc ptaki i potomstwo
porozumiewają się za pomocą sygnałów wizualnych
zawołań kontaktowych
śpiewu
część przemieszcza się regularnie
niektóre samice zostały w domu
wysiadują jaja
inne są na zgrupowaniach migracyjnych



Dialog

Czy ma Pani martwe okresy w swoim salonie

Proszę Pana martwa bywam
podczas
okresu




POWRÓT DO ML